Czy presja technologiczna dostawców IT odbiera suwerenność cyfrową? 

Spis treści

Spis treści

Największy wpływ na suwerenność technologiczną mają dziś potencjalnie naciski ekonomiczne dostawców – polityka cennikowa i model licencjonowania, uważają uczestnicy badania redakcyjnego Smart Tech RE:view. Jako drugi w kolejności ważności czynnik wskazano potencjalne zagrożenie blokadą dostępu do najnowszych usług. Co o presji dostawców sądzą CIO z rady Klubu CxO?

„Suwerenność technologiczna
i chmury w polskich firmach” okiem Rady Programowej
Klubu CxO  

Raport redakcyjny SmartTechReview pod patronatem firmy Netia 

W czerwcu br. redakcja Smart tech RE:view przeprowadziła badanie poświęcone suwerenności technologicznej. Raport z badania opublikowaliśmy we wrześniu – tu link do pobrania: RAPORT.

Partnerami badania były firmy: Netia, Commvault, Dell Technologies oraz S4E

A jak wyniki komentują członkowie Rady Programowej Klubu CxO? W serii materiałów przedstawiamy wybrane zagadnienia oraz komentarze i obserwacje członków Rady – wynik dwóch intensywnych sesji dyskusyjnych poświęconych wynikom badania „Suwerenność technologiczna i chmury w polskich firmach”.

KOMENTUJĄ:

Marek Łada, CIO, Drosed Holding

Tomasz Rychter, CTO, Kanał Zero

Bogusław Święcicki, CIO, Bakels

Sławomir Panasiuk, VP, CIO, Giełda Papierów Wartościowych

Adam Kasperowicz, CIO, Grupa VAN

Michał Głowiński, CIO, EG


W badaniu pytaliśmy o potencjalne rodzaje nacisku technologicznego ze strony dostawców, stanowiące zagrożenie dla suwerenności technologicznej oraz o doświadczenia firm w tym względzie.  

Zapytaliśmy też jednak o doświadczenie – subiektywne lub realne poczucie, że dostawca wywierał presję, oddziałując pośrednio na suwerenność technologiczną firmy. Realne doświadczenie presji dostawców stwierdził 53% ankietowanych. 46% firm doświadczyło nacisków ekonomicznych ze strony dostawców globalnych. Presję polityczną i prawną odczuło w ciągu ostatnich dwóch lat 15% firm.  

Marek Łada 

„Innowacyjne” formy nacisku są realne, natomiast politycznie – trochę mniej. Potęga amerykańskich firm oparta jest na wiarygodności państwa. To przypomina historię dolara. Dolar stał się królem walut około sto lat temu i jest nim do dziś. Rząd amerykański teoretycznie mógłby wykorzystywać pozycję dolara do wielu rzeczy, by wygrać boje polityczne, ale raczej tego nie robi, bo taktyczne zwycięstwo oznaczałoby klęskę wiarygodności waluty. Podobnie jest tutaj.

Jest CLOUD Act, który mówi, że administracja amerykańska może teoretycznie zażądać dostępu do dowolnych danych, także w centrach danych poza Stanami Zjednoczonymi, należących do hiperskalerów. Tylko wydaje mi się, że nie było ani jednego takiego przypadku, by zażądano dostępu do danych poza Stanami.

Oczywiście zawsze możemy powiedzieć, że o czymś nie wiemy, więc ryzyko polityczne do pewnego stopnia istnieje. Natomiast wydaje mi się, że jest ono trochę niższe, niż nam się wydaje. 

Większym ryzykiem mogą być rzeczywiście kwestie blokady dostępu do najnowszych technologii – szczególnie w momencie, gdy coraz gorętsza jest dyskusja o możliwości kontroli narzędzi związanych z AI. Jeśli takie ograniczenia zostaną wprowadzone, mogą one mieć charakter punktowy – wybiórczy i nie muszą być stosowane globalnie. 


Tomasz Rychter 

Jesteśmy tak skonstruowani, że moment przeprowadzenia ankiety mocno wpływa na odpowiedzi. Respondenci mają w głowie odbiór polityki prezydenta Trumpa w połowie roku. Gdybyśmy to robili za kadencji prezydenta Bidena, odpowiedzi wskazujące obawy przed naciskami politycznymi padałyby zapewne wyraźnie rzadziej.  

Z kolei we wrześniu mieliśmy bardzo głośne zamieszanie z nowym modelem Open AI Astra i zarzuty kradzieży rozwiązania wielkiego problemu matematykom. Dlatego gdyby dzisiaj zapytać o kwestie natury nacisków, respondenci pewnie częściej wskazywaliby naciski w sferze innowacji.  

Zgadzam się co do zasady w sprawie czynnika politycznego, choć polityka wprost lub pośrednio przekłada się też, albo wyraża w naciskach na innowacje. Odcięcie od innowacji może być zarazem presją polityczną. To, co robi Unia w zakresie regulacji, to też polityka i wpływa na odcięcie od innowacji. Każdy musi ocenić to samodzielnie. Ciężko powiedzieć, czy fakt, że na swoim Apple’u nie mogę korzystać z pewnych rzeczy tak jak Amerykanin, to kwestia polityki, czy odcięcia innowacyjności. 

Był moment, gdy niektóre modele AI były udostępniane w Stanach, a w Unii z opóźnieniem. Teraz wszystkie ostatnie premiery odbywają się już w tym samym tempie, ale to znowu może się zmienić. Blokada innowacyjna jest moim zdaniem zdecydowanie niedoceniona. A to innowacja buduje przewagę konkurencyjną. Świat jest napędzany przez kapitał i innowację. Ten zasób będzie więc z pewnością częściej ograniczany. 

Aspekt ekonomiczny, polityczny i innowacyjny mocno się przenikają. I trzeba tu przypomnieć, że innowacyjność w kontekście Stanów Zjednoczonych wygląda na przykład zupełnie inaczej niż w Chinach. Tam innowacją i polityką zarządza ta sama ręka, ręka komitetu partii komunistycznej. 


Bogusław Święcicki 

Czynniki ekonomiczne, takie jak polityka cenowa, licencjonowanie oraz polityczne, prawne i innowacyjne mają ogromne znaczenie. Kolejność odzwierciedlona w wynikach badania wydaje mi się właściwa, prawidłowa, ale zupełnie nie w kontekście suwerenności technologicznej. Te same czynniki wpływają na rozwiązania lokalne, polskie. Nie interpretowałbym tego jako czegoś globalnego w kontekście Chin czy Stanów – to dotyczy bowiem każdego działania. 

Chmura Krajowa z dnia na dzień może podnieść ceny albo wyłączyć usługi. Miałem w poprzedniej firmie dostawcę – polskiego – który poinformował mnie, że mam rok na przeniesienie wszystkich rozwiązań, bo po prostu je wyłączy. Największy problem, który dziś widzę jest odcięcie dostępu do innowacji – blokada dostępu do najnowszych rozwiązań. Niestety ani w Polsce, ani w Europie tej innowacji na najwyższym poziomie nie ma i pozostali globalni gracze doskonale wiedzą jakim atutem w ewentualnej rozgrywce z nami dysponują. 

Podam przykład, który moim zdaniem doskonale ilustruje różnicę w europejskim i amerykańskim podejściu do innowacji. Będzie to przykład polski, ponieważ mamy wielu Polaków w czołowych ośrodkach tworzenia innowacji na świecie. Bliska mi osoba, Jerry Tworek, był architektem w OpenAI. Doszedł do wniosku, że OpenAI nieoptymalnie buduje modele, odszedł i pokazał inwestorom inne możliwości. W ciągu dwóch tygodni zebrał na rozwój swojego pomysłu biznesowego miliard dolarów. Na podstawie prezentacji w Power Point i doświadczenia, reputacji jaką dotąd zyskał. W Polsce czy w Europie zebranie w ciągu dwóch tygodni miliarda dolarów byłoby niemożliwe. 

Sławomir Panasiuk 

Czynniki ekonomiczne, a więc polityka cenowa, licencjonowanie, to środki uzależnienia. Ale to niepełna lista ekonomicznych środków nacisku. Dodałbym jeszcze wypływ kapitału, podatków i talentów.  

Jeśli chodzi o politycznie motywowane odcięcie od usług i danych, najbardziej obawiałbym się braku dostępu do innowacji. Polityka może nam zabronić dostępu do innowacji. Były już limity na dostawy komponentów również do Polski. Nie wiemy, jakie jeszcze ograniczenia będą – choćby w zakresie komputerów kwantowych, niepozwalające na wypływ technologii poza Stany albo poza bardzo zaufane kraje. 

Warto dodać, że nie ma w zasadzie możliwości, abyśmy mogli być w takim stopniu poddawani presji przez dostawców lokalnych – krajowych. Przyczyna jest taka, że nie mamy realnego lokalnego dostawcy chmurowego. 

Hierarchia środków nacisku technologicznego na firmę, którymi dysponują dostawcy, wydaje mi się uchwycona prawidłowo. Natomiast bardzo mocno trzeba podkreślić, że aspekt polityczny związany jest z dostępem do najnowszych innowacji. Nie ma innego, ekonomicznego powodu ograniczania dostępu. Będzie tylko powód polityczny: brak zaufania, chęć uzależnienia, chęć zatrzymania innowacji dla siebie. Taka blokada może pojawić się szczególnie po zakończeniu wojny na Ukrainie i będzie wówczas związana z zahamowaniem transferu technologii. 


Adam Kasperowicz 

Zgadzam się, że hierarchię środków nacisku dostawców układamy przez pryzmat czasu i tego, co się wydarzyło lub właśnie dzieje. Wymiar ekonomiczny i prawny są w moim przekonaniu także ze sobą połączone. Nawet próby tworzenia mniejszych chmur  rozbijają się o to, że przestają być atrakcyjne cenowo, ponieważ hiperskalerzy stosują polityki cenowe, które czynią ofertę lokalnych centrów danych nieatrakcyjną. 

Aspekt prawny, zgodność z RODO czy innymi regulacjami, to z punktu widzenia zarządzania ryzykiem pewien rodzaj ryzyka, który ma przełożenie na aspekt finansowy.

Firmy nie przestają umieszczać danych w chmurach w Stanach Zjednoczonych dlatego, że to wątpliwe prawnie – one to uwzględniają w analizie ryzyka. Dane wrażliwe wytransferowane poza EOG oznaczają wyższe – wysokie – ryzyko oraz koszt, powyżej akceptowalnej granicy, więc firmy tego nie praktykują. Inne dane trafiają za Ocean w myśl zasady „włóżmy, może to zgodne z prawem, może nie, najwyżej zapłacimy karę, ale i tak się to nam opłaci”.

Wszystko sprowadza się wówczas do perspektywy ekonomicznej. Suwerenność pojmowana jako suma przestrzegania zasad jej zachowania przez podmioty gospodarcze w takiej sytuacji jest zagrożona przez interesy w skali pojedynczych biznesów. 

Jednocześnie nie wierzę w możliwość motywowanego politycznie odcięcia od usług hiperskalerów krajów UE. Firmy, które mają olbrzymie interesy w Europie, będą lobbować, żeby tego nie zrobić – nawet jeśli najsilniejsza persona w danym kraju będzie skłonna je odciąć. 


Sławomir Panasiuk 

Trzeba jednak zaznaczyć, że takie ryzyko jest realne i uwzględniane. Stany Zjednoczone odcinają cały czas dostęp do usług technologicznych na podstawie rozstrzygnięć politycznych, i to bardzo zdecydowanie. I wszystkie amerykańskie firmy słuchają w tym zakresie administracji.  

W praktyce – wystarczy, że jako państwo mielibyśmy interesy z Rosjanami, to z dnia na dzień stracimy dostęp np. do Azure. Podobnie, gdybyśmy złamali sankcje wobec Iranu. Ale spróbuj nawet jako firma handlować z Iranem – czy będziesz miał dostęp do Azure? Firmy bardzo się obawiają takiego scenariusza i pilnują, żeby nie złamać kwestii sankcyjnych, bo tracą dostęp do usług. 


Marek Łada 

Mówimy o poufności danych i o tym, że ktoś może mieć do nich dostęp. Pracowałem wiele lat w bardzo silnie amerykańskim koncernie. Korporacja miała jasną politykę dotyczącą danych wrażliwych. Było kilka poziomów wrażliwości. Dla danych na wyższych poziomach poufności – jedynym miejscem przechowywania był on-prem. Żadne chmury, nawet amerykańskiego hiperskalera. Czym innym zarazem są tajemnice przedsiębiorstwa – na przykład specyfikacja przepisu kulinarnego. Mało prawdopodobne, by tajne służby użyły swojego aparatu, by się tego dowiedzieć. Mówię o danych „poufnych z innych powodów”. 


Adam Kasperowicz 

W raporcie rozważany jest scenariusz zachowania suwerenności poprzez utrzymywanie podstawowego środowiska on-prem, i stosowanie chmury tylko w charakterze rozwiązania DRC. Jeżeli tak postawimy sprawę, nasza suwerenność jest dużo większa niż w sytuacji w której architektura opiera się w całości na chmurze.  

Michał Głowiński  

Presja ekonomiczna dostawców to nic wyjątkowego. Doświadczam tego samego, co respondenci badania, ale bez większego dramatyzowania. Ceny pamięci, GPU, energii idą w górę razem z popytem na AI – nikt tego nie robi za darmo. To nie jest specyfika IT. Rolnictwo ma nawozy, przemysł ma stal, logistyka ma paliwo. Rynki się zmieniają, część biznesów tego nie przetrwa, i tak było zawsze. IT nie jest tu żadnym wyjątkiem, tylko kolejną branżą, która uczy się żyć z cyklami cen. 

Presja polityczna to już natomiast coś innego niż zwykła presja cenowa. To sytuacja, w której państwo blokuje dostęp do technologii niezależnie od budżetu, jaki masz. Przykłady są znane: Rosja odcięta z dnia na dzień od Visa, Mastercard i chmur Microsoft/AWS po agresji na Ukrainę, czy próby klasyfikowania Polski do „drugiej kategorii” dostępu do najnowszych akceleratorów AI.

Jeśli Twój biznes jest aż tak zależny od jednego geopolitycznego układu, skala ryzyka jest większa niż w typowej firmie. Ale to samo dotyczy dużego retailu działającego globalnie. Świadomość tego ryzyka jest ważniejsza niż złudzenie, że się dobrze przygotujesz.

Wróć na górę strony