W cyklu „Trzy pytania do…” – głos Krzysztofa Jarosza, doświadczonego top menedżera IT i CIO m.in. w Chemia.com, PLL LOT i PGE Systemy w redakcyjnej ankiecie Smart Tech RE:view na temat potencjału polskiego przemysłu półprzewodnikowego.
Czy polski przemysł półprzewodnikowy oraz ośrodki naukowe i badawcze mają potencjał dostarczania konkurencyjnych rozwiązań w Polsce i na świecie? Jak potencjał ten rośnie, czy przybywa mocnych firmy czy też ich rozwój jest zahamowany? Czy świadomość tego potencjału przebija się na rynek?
Odpowiedź na powyższe pytanie może być dość krótka i brzmieć: tak. Warto jednak dokładniej przyjrzeć się sytuacji i uwarunkowaniom, jakie towarzyszą rozwojowi polskiego przemysłu i ośrodków naukowych zajmujących się półprzewodnikami.
Po pierwsze, dostępne są na naszym rynku kompetencje w powyższym zakresie. Jest to warunek konieczny aby rynek i ośrodki naukowe mogły się rozwijać i dostarczać rozwiązania konkurencyjne. Polscy inżynierowie mają doświadczenie w projektowaniu chipów i specjalistycznych systemów elektronicznych, co daje podstawy do spoglądania z optymizmem w przyszłość. Ośrodki naukowe również rozwijają swój potencjał, prowadzą zaawansowane badania w tej dziedzinie jak również kształcą przyszłe kadry mogące zasilić zarówno obszar naukowy jak i komercyjny.
Po drugie, są już na rynku polskim podmioty specjalizujące się w obszarze półprzewodników. Ministerstwo Cyfryzacji wskazuje, że w Polsce działa około 20 firm z obszaru mikroelektroniki krzemowej. Przy uwzględnieniu pokrewnych sektorów, takich jak fotonika, ekosystem jest znacznie szerszy. Jeśli uwzględnimy siłę sektora naukowego i tworzonych ośrodków badawczych możemy z optymizmem patrzeć w przyszłość. Pojawiają się już inicjatywy mające na celu łączenie potencjału nauki i przemysłu oraz ułatwienie wdrażania wyników badań. Przykładem jest choćby inicjatywa PolSemiCom, rozwijana od marca 2026 r. przez CEZAMAT Politechniki Warszawskiej we współpracy m.in. z AGH, Politechniką Wrocławską i Polską Platformą Technologiczną Fotoniki.
Po trzecie, oczywiście musimy zdawać sobie sprawę, że polski rynek półprzewodników jest wskrzeszany po latach pozostawania w niebycie. Trudno nam więc mówić o realnym konkurowaniu ze światowymi gigantami.
Powinniśmy się skupić na pewnych obszarach niszowych, gdzie bezpieczeństwo i strategiczność sektora mają kluczowe znaczenie. Według mnie, jednym z takich sektorów może być polska energetyka, gdyż wszystko co związane ze sterowaniem siecią jest narażone w dzisiejszych czasach na ingerencję z zewnątrz.
Odpowiedź polskiego sektora półprzewodnikowego mogłaby zasadniczo zwiększyć niezależność i bezpieczeństwo tego kluczowego dla gospodarki sektora. Operowanie w takich niszach pozwala na rozwój rynku, podmiotów na nim, zwiększenie wydatków na badania i rozwój i możliwość dalszego reinwestowania w sektor półprzewodników. Buduje to jego potencjał wzrostu i wychodzenia na szersze wody. Dziś niestety wysokie koszty inwestycji, czy konkurencja zagraniczna nie pozwalają wprost wykorzystywać potencjału polskiego sektora.
Należy również zwrócić uwagę na dość niski stopień świadomości istnienia działań w zakresie półprzewodników wśród odpowiedzialnych za biznes oraz obszary technologiczne w przedsiębiorstwach funkcjonujących na rynku polskim. Nie jest to wiedza powszechna i podejmowane inicjatywy promujące ten obszar są na wagę złota. Ten brak świadomości prowadzi na dziś do dużych trudności w komercjalizacji podejmowanych wysiłków w obszarze naukowym czy badań i rozwoju.
Drugim jego skutkiem ubocznym jest oczywiście coś co w pewien sposób jest charakterystyczne od lat dla polskiej gospodarki, czyli niewystarczające stałe finansowanie takich działań. Trzeba pamiętać iż rozwój technologii półprzewodnikowych często wymaga wielu lat pracy, zanim przyniesie zyski.
Czy i jaki powód/korzyść mają polskie firmy, aby kupować polskie rozwiązania półprzewodnikowe? Czym mogą się kierować firmy mojej branży w Polsce poszukując rozwiązań i produktów polskiego sektora półprzewodnikowego? Jakich ról – integratorów, dystrybutorów, inwestorów, regulatorów – brakuje, aby ożywić polski przemysł półprzewodnikowy? Czy motorem rozwoju polskiej branży półprzewodnikowej powinno być Państwo czy sektor prywatny/komercyjny? Czy polski rynek jest dość duży aby rozwinęły się na nim konkurencyjne, innowacyjne produkty?
Polskie firmy mogą odnosić realne korzyści kupując polskie rozwiązania półprzewodnikowe. Już wspomniany przeze mnie wcześniej sektor energetyczny byłby ciekawym przykładem takiego działania. Dla tego sektora kluczowymi elementami są:
- Bezpieczeństwo danych i procesów – a te z pewnością jest w stanie zapewnić unikalna i dostępna tylko na rynku polskim od znanego producenta lub ośrodka naukowego technologia przekuta w konkretne rozwiązania.
- Dostosowanie produktu do potrzeb – dzięki łatwiejszemu kontaktowi z producentem i większej jego elastyczności nawet specyficzne potrzeby jakie zawsze potrafi wygenerować polska energetyka mają większą szansę być zaspokojone. Lokalni producenci będą bardziej elastyczni przy opracowywaniu rozwiązań pod konkretne zastosowania.
- Bezpieczeństwo dostaw – lokalni dostawcy z pewnością będą to w stanie zaoferować lepszy serwis w tym obszarze i minimalizować ryzyko globalnych zawirowań z jakimi już w ostatnich latach mieliśmy do czynienia. Istotny jest tu także element dostępności serwisu i ew. komponentów do wymian i napraw.
- Krótszy łańcuch dostaw – w niektórych przypadkach lokalny dostawca może skrócić czas realizacji zamówień i ograniczyć ryzyko logistyczne. Oczywiście nie będzie to dotyczyło jednak wszystkich produktów, ponieważ komponenty mogą nadal pochodzić z zagranicy.
Jest również pewien uniwersalny kluczowy element, jaki w długim okresie spowoduje odniesienie realnych korzyści dla całego polskiego rynku klientów i producentów. Jest to wsparcie i budowie i rozwoju krajowych kompetencji. Realna współpraca pomiędzy polskimi podmiotami pomaga rozwijać polskie firmy, tworzyć miejsca pracy i zwiększać krajowe doświadczenie technologiczne, które jest z kolei kluczowe dla dalszego rozwoju rynku półprzewodników.
Patrząc na dzisiejszy rozwój polskiego przemysłu półprzewodnikowego nie zaryzykowałbym wskazania, jakich konkretnych ról brakuje aby przemysł został ożywiony. To czego realnie brakuje, to stworzenie całego ekosystemu i mechanizmów współpracy pomiędzy tymi rolami. Ważne jest stworzenie sprawnego systemu, który łączy badania, produkcję i klientów.
Zawsze byłem zwolennikiem gospodarki opartej o zasady konkurencyjności i wolny handel. Muszę jednak z przykrością przyznać, że jeśli myślimy o rozwoju polskiego przemysłu półprzewodnikowego mechanizmy wolnorynkowe nie doprowadzą nas do sukcesu. Zbyt duży dystans dzieli nas od liderów tego obszaru w ujęciu globalnym i zdecydowanie potrzebujemy wsparcia państwa aby móc rozwinąć się w tym obszarze.
Państwo nie tylko może zapewnić sprzyjające rozwiązania prawne i podatkowe, inicjować partnerstwo pomiędzy uczelniami a rynkiem komercyjnym. Może również przyjąć rolę współfinansującą i zachęcającego podmioty od niego zależne do współpracy z polskimi firmami i instytucjami naukowymi. Da to szanse na poprawę procesu komercjalizacji badań, stworzenie realnego rynku zbytu i zajęcie na początek nisz, które zapewnią stały dostęp do finansowania, również prywatnego, a w przyszłości potencjalne przyczółki do ekspansji na inne obszary i rynki. Istotną rolę mogą odgrywać również uczelnie i instytuty badawcze, które powinny współpracować z przedsiębiorstwami już na etapie określania potrzeb rynku, a nie dopiero po zakończeniu badań.
Oczywiście nie oznacza to, że jedynym motorem rozwoju polskiego rynku półprzewodników ma być państwo. Ono może inicjować ten rozwój i być swoistym katalizatorem. Dawać przykład, dzięki któremu sektor komercyjny / prywatny będzie mógł kopiować działające rozwiązania, unikać popełnianych błędów ale również dzięki stymulacji ze strony organów rządowych i stosowaniu zachęt sam stanie się docelowo kołem zamachowym. To ten obszar w długim okresie jest w stanie zapewnić stabilny i skuteczny rozwój polskiego przemysłu półprzewodnikowego.
Na aktualnym etapie rozwoju rynku państwo, poza regulacjami formalno-prawnymi i rozwiązaniami podatkowo-fiskalnymi, powinno skupić się na finansowaniu część badań podstawowych i infrastruktury, a także wspieraniu kształcenie specjalistów. Jego rolą może być ograniczanie ryzyko inwestycji na wczesnym etapie realne umożliwienie efektywnej współpracy nauki z przemysłem. Nie unikniemy udziału sektora prywatnego, który najlepiej rozpoznaje i identyfikuje potrzeby klientów i to pod nie opracowuje produkty i modele biznesowe. To on najefektywniej sprawdza czy rozwiązania są konkurencyjne i rentowne. Tam gdzie inwestycje wspierane przez państwo przynoszą pierwsze pozytywne rezultaty sektor prywatny przejmuje rolę inwestora w produkcję i sprzedaż.
Polski rynek jest z pewnością wystarczający aby zainicjować rozwój wielu innowacyjnych produktów. Może być doskonałym punktem startowym to przyszłej potencjalnej ekspansji. Jednak należy mieć na uwadze że dla części technologii półprzewodnikowych bez wyjścia na rynek globalny nie uda się odnieść sukcesu. Rozwiązania niszowe spokojnie mogą być z rozwijane w oparciu o rodzimy rynek, gdyż posiadają wystarczająco ilość potencjalnych klientów aby rozpocząć rozwój i przetestować produkty.
Są też takie sektory, jak np. wspomniana energetyka, które pozwalają na samodzielny i efektywny rozwój technologii półprzewodnikowej dzięki współpracy z krajowymi odbiorcami, a docelowo mają szanse trafiać na rynki europejskie. Jeśli myślimy o masowej produkcji, to popyt krajowy nie będzie zdecydowanie wystarczający i produkty, dla których ekonomia skali jest kluczowa muszą od samego początku być targetowane na szeroki rynek światowy.
Kluczowe jednak, bez względu czy mówimy o niszach, czy o produktach masowych jest to by polskie firmy od początku projektowały produkty z myślą o standardach międzynarodowych i potencjalnych klientach poza Polską. Lokalni odbiorcy mogą być pierwszymi klientami, którzy pomogą przetestować rozwiązanie, ale nie muszą być jedynymi.
Czy posiadanie własnego przemysłu półprzewodnikowego wzmacnia dziś realnie polską suwerenność technologiczną? Jeśli nie – co musiałoby się wydarzyć, aby stało się to faktem? Co powinno się wydarzyć po stronie polskiego państwa, zarządów i właścicieli firm, samej branży półprzewodnikowej?
Z przykrością należy stwierdzić, iż na dzień dzisiejszy nie można uznać że Polska posiada własny rozwinięty przemysł półprzewodnikowy. Co za tym idzie, jesteśmy dalecy od suwerenności technologicznej. Z idealistycznego punktu widzenia, posiadanie własnego przemysłu półprzewodnikowego realnie wzmacniałoby naszą suwerenność technologiczną i niezależność. Suwerenność oczywiście nie oznacza, że wszystkie komponenty muszą być produkowane w kraju. Oznacza raczej zdolność do utrzymania kluczowych technologii, kompetencji, know-how, dostępu do strategicznych komponentów i rozwijania własnych rozwiązań nawet w sytuacji kryzysu lub zakłóceń w światowych łańcuchach dostaw.
Co musiałoby się zmienić aby polski przemysł półprzewodnikowy się u nas rozwinął, o tym było już trochę we wcześniejszych fragmentach. Postaram się jednak zebrać to w jednym miejscu,
Aktualnie widzę tu kluczową rolę Państwa. Bez jego ingerencji i realnego wsparcia jesteśmy skazani na porażkę. Musimy przyjąć i egzekwować długoterminową strategię w tym obszarze. Strategię, która będzie ponad podziałami i mimo zmian na szczeblu krajowym w wyniku wyborów będzie realizowana.
Konieczne jest także zapewnienie finansowania badań, laboratoriów, iftrastruktury technologicznej i budowy prototypów. Projekty z tego obszaru są związane z wysokim ryzykiem i kapitał prywatny nie będzie prawdopodobnie skłonny takiego ryzyka ponosić. Finansowanie Państwa i stworzenie odpowiednich regulacji poprawiających skłonność do wchodzenia w innowacyjne gałęzie jest zatem konieczne.
Państwo powinno wspierać produkcję komponentów i zapewnić mechanizmy preferencyjne dla polskich firm z sektora. Nie należy również zapominać o tworzeniu platform współpracy pomiędzy sferą badawczą a biznesem i zapewniania stałego kontaktu i przepływu wiedzy. Zaoferować zachęty aby polscy przedsiębiorcy gotowi byli na współpracę z sektorem i ponoszenia ryzyka, a jednocześnie dokonywali wyboru lokalnych partnerów. Nakłaniać spółki zależne od Skarbu Państwa by inwestowały w rozwój półprzewodników w Polsce.
Oczywiście zarządy i właściciele polskich firm również muszą spojrzeć przychylnym okiem na rozwijający się rynek i bardziej kierować patriotyzmem gospodarczym. Być otwartym na współpracę z polskimi firmami rynku półprzewodników· na wczesnym etapie aby budować rozwiązania skrojone pod ich potrzeby i maksymalnie efektywne. Finansować rozwój i testowanie prototypów w miejsce oczekiwania na gotowe produkty już sprawdzone na rynku o odpowiedniej wielkości. Sama branża również musi dołożyć swoją cegiełkę i budować współpracę z instytutami badawczymi łącznie ze wspólnym podejście do inwestycji w budowę infrastruktury badawczej. Mając wsparcie ze strony państwa, winna dbać o rozwój platform współpracy z biznesem i instytucjami naukowymi. Dążyć do wzmacniania kompetencji w projektowaniu, testowaniu, pakowaniu i integracji układów i wspólnie a administracją rządową promować polskie technologie na rynku międzynarodowym.
Przed nami długa droga ale warto nią podążać i angażować się w przyszły sukces. Dla nas wszystkich, nagroda w postaci rozwiniętego sektora półprzewodnikowego, jest godna tego wysiłku.


