W realiach rosnących kosztów energii, presji płacowej i niestabilności rynkowej firmy przemysłowenie mogą sobie pozwolić na model zarządzania oparty na reakcji zamiast przewidywania. Operacyjna nieprzewidywalność przestaje być „ryzykiem wpisanym w biznes”. Zamiast tego staje się realnym zagrożeniem dla marży, ciągłości działania i zdolności do skalowania. Dlatego cyfryzacja przestała być projektem modernizacyjnym. Stała się warunkiem utrzymania kontroli nad operacjami.
Jedna godzina nieplanowanego przestoju w zakładzie produkcyjnym może kosztować setki tysięcy euro. Jednak prawdziwym problemem nie jest sam przestój. W wielu organizacjach decyzje zapadają dopiero „po fakcie”, gdy straty są już nieodwracalne. Wtedy presja operacyjna rośnie w całym łańcuchu dostaw. Operacyjna nieprzewidywalność przestaje być „ryzykiem wpisanym w biznes” – staje się realnym zagrożeniem dla marży, ciągłości działania i zdolności do skalowania. Dlatego cyfryzacja przestała być projektem modernizacyjnym. Stała się warunkiem utrzymania kontroli nad operacjami. Zwłaszcza w sektorze komponentów i podzespołów złożoność procesów, rozproszone systemy IT i wielopoziomowe łańcuchy dostaw wymagają jednego. Organizacje potrzebują spójnej widoczności danych i odpowiedzialności w czasie rzeczywistym.
Presja rynkowa i inwestycje w smart manufacturing
Sektor produkcyjny mierzy się dziś nie tylko z wyzwaniami operacyjnymi, lecz także z niestabilnością geopolityczną i makroekonomiczną. Według raportu Deloitte „2026 Manufacturing Industry Outlook” ponad 70% liderów branży wskazuje zwiększenie efektywności operacyjnej jako kluczowy priorytet inwestycyjny na najbliższe lata. Jednocześnie większość organizacji planuje dalsze nakłady na rozwiązania smart manufacturing, obejmujące automatyzację, IoT oraz zaawansowaną analitykę danych. Technologie te mają jeden wspólny cel: zapewnić pełną widoczność procesów produkcyjnych i umożliwić szybsze podejmowanie decyzji w oparciu o dane. Dlatego firmy o wyższym poziomie dojrzałości cyfrowej skracają przestoje, lepiej prognozują zapotrzebowanie materiałowe i ograniczają straty wynikające z błędów planistycznych.
„Branża manufactoring operuje w wyjątkowo złożonym środowisku. Przedsiębiorstwa zarządzają wieloma systemami IT, rozbudowanymi łańcuchami dostaw i różnorodnymi lokalizacjami produkcyjnymi. Każda nieplanowana przerwa w przepływie informacji może generować realne straty. Dlatego kluczowe staje się inwestowanie w rozwiązania zapewniające pełną widoczność procesów i spójność danych” – wyjaśnia Maciej Plebański, Partner Associate, Smart Manufacturing Leader, Deloitte.
Od reakcji do przewidywania
Transformacja cyfrowa w przemyśle produkcyjnym to nie tylko modernizacja infrastruktury IT, ale zmiana sposobu zarządzania organizacją. Digitalizacja workflow, portale samoobsługowe i centralizacja danych eliminują silosy. Dodatkowo skracają czas obsługi zgłoszeń i porządkują odpowiedzialności. Coraz większe znaczenie zyskuje także agentic AI, czyli systemy sztucznej inteligencji zdolne do podejmowania autonomicznych działań w określonych ramach nadzorowanych przez człowieka. W praktyce oznacza to możliwość automatycznej analizy danych serwisowych. Sztuczna inteligencja rekomenduje także działania naprawcze czy wspiera planowanie produkcji w odpowiedzi na zmienny popyt. Ponadto raport Deloitte „Manufacturing Industry Outlook 2026” wskazuje, że firmy traktują takie rozwiązania jako element zwiększający elastyczność operacyjną oraz stabilność łańcuchów dostaw. Podstawą tego podejścia jest integracja systemów i wykorzystanie platform pełniących rolę centralnego huba procesowego. Co ważne, rozwiązania klasy enterprise workflow pozwalają skoordynować obszary IT, operacyjne i biznesowe w jednym środowisku. Takie podejście umożliwia uproszczenie zarządzania rozproszoną infrastrukturą. Dodatkowo zwiększa przejrzystość zależności między usługami.
„Rosnąca złożoność operacji sprawia, że przedsiębiorstwa produkcyjne nie są już w stanie zarządzać IT i operacjami w oparciu o rozproszone narzędzia i ręczne eskalacje. Podnoszenie standardów IT Service Management i IT Operations Management oznacza dziś wdrożenie jednej, spójnej platformy workflow, która pozwala standaryzować procesy, automatyzować reakcję na incydenty i jasno definiować odpowiedzialności. W takim modelu rozwiązania takie jak ServiceNow stają się elementem zarządzania ryzykiem, kosztami i ciągłością działania, a nie wyłącznie narzędziem IT” – mówi Katarzyna Kalinowska, ServiceNow Practice Director, Deloitte.
Studium przypadku: globalna transformacja w Norma Group
Przykładem dojrzałego podejścia do cyfryzacji jest projekt zrealizowany przez Deloitte dla Norma Group – globalnego producenta elementów złącznych m.in. dla przemysłu motoryzacyjnego. Celem transformacji było ujednolicenie i cyfryzacja procesów IT w skali międzynarodowej. Firma osiągnęła to poprzez wdrożenie jednej centralnej platformy zarządzania usługami. W rezultacie projekt objął integrację rozproszonych systemów. Dodatkowo przewidywał standaryzację procesów w kilkunastu lokalizacjach oraz automatyzację obsługi zgłoszeń.
W środowisku obejmującym ponad 1000 serwerów i około 100 usług biznesowych kluczowe było zapewnienie skalowalności oraz pełnej kontroli nad infrastrukturą.
W efekcie:
- skrócono czas reakcji na incydenty,
- ograniczono manualne operacje w obsłudze zgłoszeń,
- zwiększono przejrzystość procesów i odpowiedzialności,
- ujednolicono standardy zarządzania usługami w skali globalnej.
” Wdrożenie ServiceNow w Norma Group oznaczało odejście od rozproszonych narzędzi i lokalnych praktyk na rzecz jednego, spójnego modelu zarządzania IT. Projekt przełożył się na lepszą widoczność usług, jasne podziały odpowiedzialności i sprawniejszą współpracę IT z biznesem, co w praktyce skróciło czas reakcji i poprawiło kontrolę nad operacjami w skali globalnej” – tłumaczy Marcin Starczyk, ServiceNow Practice Manager, Deloitte.
Od technologii do kontroli operacyjnej
Transformacja cyfrowa w przemyśle i produkcji jest dzisiaj odpowiedzią na rosnącą złożoność operacyjną, presję kosztową i konieczność podejmowania decyzji szybciej, niż pozwalają na to tradycyjne modele zarządzania. Organizacje, które integrują dane i procesy w jednej architekturze cyfrowej oraz stosują automatyzację, zyskują przewagę. Ponadto wykorzystują inteligentne systemy do wspierania decyzji operacyjnych. Dzięki temu przechodzą z modelu reagowania na model przewidywania. W praktyce firmy ograniczają ryzyko przestojów. Dodatkowo skracają czas reakcji i odzyskują kontrolę nad zależnościami w całym łańcuchu wartości.
W nadchodzących latach kluczowe pytanie nie będzie brzmiało, czy inwestować w cyfrową transformację, lecz jak długo organizacja może funkcjonować bez niej. Warto zadać sobie pytanie, kiedy operacyjna nieprzewidywalność zacznie realnie ograniczać jej wzrost i konkurencyjność.


