Własny sektor kwantowy zapewni większą odporność na zawirowania na styku geopolityki i gospodarki

Spis treści

Spis treści

Trzy pytania do… Tomasza Nieradko, doświadczonego dyrektora IT i projektów transformacyjnych w przemyśle. Ankieta po spotkaniu Klubu CxO „Czy kot Czy kot Schrödingera będzie znosił złote jaja? Biznesowy potencjał technologii kwantowych”.

Proponujemy naszym Czytelniom ankietę wśród uczestników spotkań Klubu CxO – w formule znanej jeszcze z czasów legendarnego miesięcznika „Problemy”, czyli „Trzy pytania do…”. Kilka – kilkanaście zdań opinii i podsumowania według CIO w odpowiedzi na trzy podstawowe pytania i niekiedy – pytania pomocnicze, pomagające wyjaśnić wątek.


Czy w Polsce może powstać sektor technologii kwantowych? 

Taki sektor mógłby i powinien powstać. Patrzę na przykład na Francję, która w różnych dziedzinach opracowuje własne rozwiązania, choć prościej i taniej byłoby kupić gotowe np. w USA czy w Chinach. Nawet jeśli nie będzie to bardziej opłacalne kosztowo, to zapewni większą odporność na zawirowania na styku geopolityki i gospodarki.


Czy można zatem wobec tego sformułować stosunek ceny do waloru suwerenności rozwiązania? Czy CIO samodzielnie powinien się ew taką miarą posługiwać?

Walor suwerenności rozwiązania powinien przekładać się na ocenę ryzyka związanego z tym rozwiązaniem. Widać to po ostatnim embargu na modele LLM, które wszyscy na LinkedIn zdążyli już skomentować. W sukurs tym razem przychodzą regulacje takie jak DORA czy ustawa o KSC, które obligują podmioty do regularnego przeprowadzania oceny ryzyka dla swoich usług i aktywów.

CIO nie musi robić tego samodzielnie. W proces powinien być zaangażowany właściciel chronionego aktywa, CISO bądź inna osoba odpowiedzialna za ryzyko w organizacji. Wyważenie ceny i akceptowalnego poziomu ryzyka będzie indywidualną decyzją danego podmiotu.


Jakie produkty i rozwiązania „kwantowe” najszybciej znajdą zastosowanie? 

Chyba najbardziej dojrzałe do komercjalizacji wydają się rozwiązania z obszaru kryptografii postkwantowej. Sądzę jednocześnie, patrząc na wcześniejsze doświadczenia w obszarze bezpieczeństwa informacji, że popyt na rozwiązania z tego obszaru będzie powiązany z wprowadzanymi regulacjami i obowiązkami nakładanymi na podmioty. Co za tym idzie, dla zapewnienia sobie odpowiedniego poziomu przychodów już teraz, nasze startupy powinny od początku poszukiwać klientów za granicą, a nie tylko w Polsce.

Na podstawie dyskusji na spotkaniu odnoszę wrażenie, że w przypadku klientów tradycyjnie będzie to zależało od branży. Sektor finansowy od dawna był w awangardzie zarządzania cyberbezpieczeństwem i nie inaczej będzie tym razem. Banki już pracują nad tymi zagadnieniami. Przedstawiciele przemysłu nieraz mówią, że mają inne palące priorytety. A oddzielnym dużym obszarem ze specyficznymi wyzwaniami jest administracja publiczna, zwłaszcza samorządowa.   


Czy do wdrażania rozwiązań np. post-kwantowego bezpieczeństwa powinny powstać nowe firmy integratorskie?

Wydaje się, że na obecnym etapie wdrożeń pilotażowych realizują je głównie sami twórcy rozwiązań. Docelowo zapewne trafią do portfeli integratorów specjalizujących się w szeroko rozumianym cyberbezpieczeństwie.


Czy mamy w Twojej ocenie globalne 2-3 letnie okienko na zbudowanie sektora kwantowego w gospodarce?

Jeśli mówimy o dostawcach, to nie widzę podstaw do poczucia komfortu i mówienia o „okienku”. Zagraniczna konkurencja pracuje równolegle nad tymi samymi zagadnieniami.

Myślę, że w miarę dojrzewania rynku będziemy też mogli zaobserwować pewną konsolidację i przejmowanie obiecujących startupów przez dużych graczy. To także może mieć wpływ na utrzymanie suwerenności technologicznej, bo przejmującym może być podmiot na przykład z USA.

Wróć na górę strony