Debata Klubu CxO: czy zapaść na rynku chipów zweryfikuje firmowe strategie AI?

Spis treści

Spis treści

Wpływ kryzysu na rynku chipów, który przyniósł gwałtowny wzrost cen, wydłużenie czasu dostaw i niedobory dotknąłby silniej strategie AI, gdyby były one powszechnie sformułowane. Tak jednak nie jest, ale też nie oznacza to, że sytuacja nie zmieni sposobu wdrażania AI w polskich firmach.

Pierwsza debata hybrydowa Klubu CxO za nami. Wśród tematów poruszano także kryzys na rynku chipów. Partnerem była firma Apex IT. W dyskusji w studio uczestniczyli Sławomir Panasiuk, CIO i VP GPW, Marek Łada, CIO Drosed Holding, Tomasz Rychter, CTO Kanał Zero, Grzegorz Olichwierczuk, Robert Pławiak, Artur Kamiński, CTO Apex IT oraz Tomasz Brzozowski, odpowiadający za obszar chmurowy w Apex IT, a grono kilkudziesięciu CxO z całego kraju było obecne zdalnie.

Tematem spotkania był kryzys dostaw pamięci i podzespołów elektronicznych. Diagnoza jest dość oczywista: świat postawił wszystko na AI. Podczas gdy globalne zasoby produkcyjne są pożerane przez gigantów chmurowych, zwykłe firmy trafiają na szary koniec kolejki po sprzęt. W 2026 roku nastąpiła strukturalna realokacja globalnych mocy produkcyjnych w stronę sztucznej inteligencji budowanej przez hyperscalerów.

Pytanie brzmi: w jaki sposób wpłynie to na realizację planów technologicznych polskich firm, w tym – w zakresie implementacji AI? Czy zamiast AI-Driven czeka nas raczej Hardware-Stuck?


Zimny prysznic czy business as usual?

Zdaniem Grzegorza Olichwierczuka, top menedżera IT, który w ostatnim czasie był szefem obszaru infrastruktury IT w Biedronce, sytuacja będzie promowała racjonalizację w wielu obszarach, w tym pod względem firmowych strategii AI.

„Niedobór mocy obliczeniowych – bo do tego się to sprowadza – jakkolwiek stawia nas w trudnej sytuacji z punktu widzenia cen krzemu, to zarazem tylko nas umocni. Do tej pory właściwie każdy w organizacji mógł sobie swobodnie korzystać z AI na dowolnym modelu, na sprzęcie, ponieważ było to tanie albo darmowe. Po obecnym kryzysie będziemy zmuszeni do tego, żeby wszystko, co łączy się z AI, liczyło się w modelu zysk i koszt i będziemy wprost z tego rozliczani. Na początku będzie to trudne, bo będzie trzeba w końcu udowodnić, że instalowanie AI miało sens biznesowy. I zostaną tylko ci, którzy są na to rzeczywiście gotowi” – mówi Grzegorz Olichwierczuk.

Marek Łada, CIO Drosed Holding, uważa natomiast, że kryzys na rynku chipów nie zmieni strategii AI. „Znaczący procent projektów AI kończy się niepowodzeniem z bardzo różnych powodów. Główną barierą nie jest wzrost cen GPU, CPU czy pamięci, ani wzrost cen energii elektrycznej, ale brak umiejętności skutecznego wdrażania tych nowych technologii. Jesteśmy naprawdę na początku nowej ery. Kiedyś Churchill powiedział po bitwie o Anglię: to nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to jest co najwyżej koniec początku. W epoce AI być może jeszcze nawet tam nie dotarliśmy. Wzrost cen sprzętu spowoduje wzrost opłat, które płacimy hyperscalerom, ale nie jest to największa przeszkoda, która by zatrzymała wdrażanie AI w firmach” – powiedział Marek Łada.

Sławomir Panasiuk, wiceprezes i CIO Giełdy Papierów Wartościowych

Podobną ocenę sytuacji wyraził Sławomir Panasiuk, wiceprezes i CIO Giełdy Papierów Wartościowych. „Z punktu widzenia giełdy wzrost cen chipów, pamięci i sprzętu na pewno wpływa na nasze bieżące plany zakupowe i ich realizację. Natomiast jeśli chodzi o strategię wykorzystania AI w krótkim i średnim terminie — nie zmieni jej, bo tak jak większość firm jesteśmy na początku drogi. Jest masa innych barier: kompetencje, znalezienie wartości, realne wykorzystanie, mierzenie efektów. To są ważniejsze rzeczy. A na koniec i tak będzie to kwestia porównania kosztów rozwiązań AI z kosztami tradycyjnych mechanizmów. Jeżeli te z AI będą wygrywały, to będą wykorzystywane. Jeżeli okaże się, że zatrudnianie kolejnych ludzi zastępuje drogie rozwiązania AI, to wiadomo, co się stanie. Na ten moment strategii to nie zmienia”.

Artur Kamiński, CTO w Apex IT, zgodził się, że zadziała reguła „co cię nie zabije, to cię wzmocni”, ale jak uważa – ofiar tej rynkowej weryfikacji będzie wiele. „Z perspektywy integratora widzimy narastające problemy wielu klientów. Przykładowo muszą mierzyć się z całkowitą zmianą planowanego odświeżenia infrastruktury storage’owej. Planowana wymiana połowy sprzętu nie dojdzie do skutku, ponieważ o ile uczciwie budżetowali uczciwie i przesłali RFI, to obecne ceny są trzy i pół razy wyższe niż przed rokiem. Inny klient, który rozpoczął projekty SAP-owe, zmodernizował z myślą o nich połowę sprzętu, nie jest w stanie kupić drugiej połowy.


Wzrost cen i spadek dostępności to szerszy problem, niż tylko uderzenie w plany i strategie AI

„Z niektórymi producentami mamy dziś lead time na dostawę sprzętu sieciowego 18–24 miesiące, bez perspektyw poprawy. Tegoroczna produkcja dysków Western Digital została wyprzedana w grudniu ubiegłego roku. Nie ma podaży, a popyt nie spada więc i wzrost cen się utrzyma.

Bierzemy udział też w projektach o skali większej niż skala przedsiębiorstw – finansowanych z KPO czy ze świeżo uchwalonego programu SAFE. Są to bardzo poważne kwoty, które trzeba wykorzystać w określonym czasie. I to jest wyzwanie, przed którym stoimy jako państwo. Siła firm wobec hyperscalerów, którzy planują setki miliardów dolarów wydatków w tym roku, jest niewielka. Jesteśmy spychani na koniec kolejki i postrzegam to jako realne zagrożenie utraty konkurencyjności w skali państwa” – mówił Artur Kamiński.

Artur Kamiński, CTO w Apex IT

Tomek Brzozowski odpowiadający w Apex IT za obszar cloud zwrócił jednak uwagę na różną sytuację firm ze względu na strategię infrastrukturalną. „Z punktu widzenia wdrożeń AWS-owych, które realizujemy, na razie jeszcze nie widzimy tych problemów. Firmy, które zdywersyfikowały podejście i używają zasobów hybrydowo mogą dziś korzystać z nich bez opóźnień. Opóźnienia odczuwają firmy korzystające wyłącznie z rozwiązań infrastrukturalnych. Wpływ na strategię wdrożenia AI jest związany z poziomem dojrzałości firmy. W krótkim czasie zapewne nie będzie to miało dużego wpływu, bo firmy cały czas jeszcze uczą się AI” – mówi Tomasz Brzozowski.


Odporność strategii AI: elastyczność czy… nieobecność?

W ocenie Tomasza Rychtera, CTO Grupy Zero, obecna sytuacja będzie miała raczej wpływ na sposób realizacji strategii IT w zakresie AI, a nie na same jej cele. „Tam, gdzie dziś jest problem z chipami i hardwarem, nadrabia software i coraz wydajniejsze modele. Będziemy realizowali projekty, które zaplanowaliśmy, zmieni się tylko sposób ich realizacji. W świecie AI elastyczność jest na nas wymuszana, bo wszystko bardzo szybko się zmienia.

Natomiast niewątpliwie ten kryzys sprzętowy komplikuje sytuację i przysparza wyzwań. Sam z dnia na dzień dostaję wyceny różniące się o 20%, czekam drugi miesiąc na samą wycenę, albo w ogóle jej nie dostaję ze względu na problem z dostępnością” – mówi Tomasz Rychter.

Tomasz Rychter

Robert Pławiak, top menedżer IT, w ostatnim czasie kierujący obszarem technologii i cyfryzacji w Polpharmie, zasugerował, że trudno w ogóle mówić o wpływie obecnej sytuacji na strategie AI, ponieważ ich… nie ma. „Strategia biznesowa z nurtem AI mówi jak chcę budować nową przewagę na rynku. Jeśli tak stawia problem – dopiero można oceniać, czy kryzys ją zweryfikuje. My natomiast w większości kluczymy między strategią a działalnością biznesową, codziennymi operacjami, dopiero przymierzając się do takich strategii” – zauważył Robert Pławiak.

Jak zwrócił uwagę, 8 maja Goldman Sachs ogłosił, że w tym roku capex hyperscalerów wzrośnie o 83%. Analitycy oceniają, że to całkowicie pochłonie ich cashflow.

„Warto więc zastanowić się, jak to się przełoży na klientów. Kryzys nie zmieni strategii AI, bo tych strategii nie ma. Natomiast bez wątpienia wpłynie na działalność biznesową, bo hyperscalerzy będą musieli szukać pieniędzy u klientów-użytkowników swoich usług” – mówił Robert Pławiak.


Permanentny kryzys jako nowa normalność

Czy obecny kryzys półprzewodnikowy jest zjawiskiem nowym, które trudno porównać z dotychczasowymi okresami niedoboru? Przekierowanie produkcji całkowicie na potrzeby wąskiej grupy odbiorców generujących potężny popyt rodzi pytanie o konsekwencje dla reszty rynku. A także o możliwości budowania przez firmy nowych scenariuszy wyjścia z potrzasku.

Marek Łada zaproponował, aby zdefiniować wszystkie warstwy, których dotyczy obecny kryzys. „Mamy kryzys dostępu do GPU, które stały się symbolem rewolucji AI. Ale gdy powstawały wielkie modele językowe, stosunek GPU do CPU wynosił mniej więcej 12 do 1. Obecnie, w erze agentowego AI ten stosunek zbliżył się do 1 do 1. Nagle odżył więc Intel, jest ogromne zapotrzebowanie na CPU, a przy okazji na kości pamięci” – mówi Marek Łada.

Marek Łada, CIO Drosed Holding


Z analiz Goldman Sachs wynika, że tworzone dziś serwerownie – nie mówiąc o planowanych – nie zostaną wypełnione. Po prostu produkcja chipów nie nadąży za popytem. CIO Drosed Holding zwrócił także uwagę na poważny kryzys energetyczny. Pojawiła się koncepcja Tera Fabów w Stanach, które miałyby zużywać do 10 GW energii (Polska w szczycie zużywa około 30 GW). Rodzi to protesty. W stanie Maine wprowadzono moratorium na budowę nowych serwerowni co najmniej do końca przyszłego roku, bo ludzie obawiają się wzrostu cen energii.


Wielowymiarowość kryzysu

„Elementów, które upraszczając nazywamy „kryzysem chipowym”, jest więc więcej. Nie sądzę, że to kryzys cykliczny. On się kiedyś rozwiąże, jak zawsze w historii, ale jesteśmy w bardzo gorącym momencie. Chipów brakuje, energii brakuje, oczekiwania wobec AI są ogromne. A zarazem najczęściej nasza bariera to braku sensownej strategii budowania AI” – ocenił Marek Łada.

Z tym, żeby szerzej rozpatrywać obecny kryzys, zgodził się Grzegorz Olichwierczuk. „Problem energii jest już dziś krytyczny, jeśli słychać, że np. Microsoft chce reaktywować elektrownię atomową Three Mile Island. Ale ja jestem optymistą. Mamy też lekcję, z której nie wyciągamy wniosków. Podczas epidemii COVID brakowało chipów do samochodów i dostarczano je bez wyświetlaczy. Dziś mamy podobne zjawisko, ale dotyka ono ludzi z IT, a nie kierowców” – skomentował Grzegorz Olichwierczuk.

Grzegorz Olichwierczuk

Jak zauważył Sławomir Panasiuk, ponieważ sprawa jest globalna, to albo zostanie globalnie rozwiązana, albo pęknie kolejna bańka. Wskazany przez Roberta Pławiaka nadchodzący brak płynności finansowej hyperscalerów zwiastuje problemy, jak każdy brak płynności.

Podał też kolejny globalny wymiar obecnego kryzysu, który został wzbudzony przez potężny popyt na moc obliczeniową, a nie tylko z powodu apetytu na AI. Niedawno wstrzymano budowę dużego data center w Kenii, bo okazało się że miało zabrać połowę energii produkowanej w tym kraju. Z kolei w innych miejscach zaczynają się protesty, bo wraz z pojawieniem się centrów danych, które potrzebują ogromnych ilości wody, nagle zaczyna jej brakować dla ludzi.

Z tych przykładów, CIO GPW wyprowadza swoje szersze wnioski i obserwacje. „Wcześniej czy później dojdziemy do wniosku, że lepsze są rozproszone data center, podobnie jak przy produkcji energii rozproszone źródła zyskują przewagę nad ogromnymi elektrowniami, które w pewnym momencie przestaną dawać efekt skali i zaczną kosztować więcej” – uważa Sławomir Panasiuk.


Dług technologiczny…

Specyfika obecnego kryzysu sprawia, że sytuacja firm różni się obecnie mocno ze względu na różnice poziomu długu technologicznego. Ten element, a więc najlepiej 15–20% rocznie odświeżanie technologii, podobnie jak regularne inwestowanie pozwala niwelować zwyżki i niedobory. „Ci, którzy nie mają tego wyzwania z długiem, dużo spokojniej patrzą na dzisiejsze problemy. Według badania zrealizowanego przez Apex IT ze Smart Factory Review, kilkadziesiąt procent firm przyznaje, że posiada dług technologiczny. A bieżące zagadnienia pochłaniają tyle czasu, że ten dług raczej rośnie niż maleje. Jako integrator nie daję sobie prawa do komentowania strategii moich klientów – widzę tylko, że często brakuje czasu na zatrzymanie się i na stworzenie strategii” – mówił Artur Kamiński.

Kryzys może mieć jednak znaczenie pobudzające innowację i nowe spojrzenie, także na wdrażanie AI. Tomasz Rychter zwrócił uwagę, że kryzysów w historii AI było już kilka. „Przypomina mi się ten sprzed kilkunastu lat, gdy sieci neuronowe przestały się uczyć, algorytm propagacji wstecznej po iluś powtórzeniach przestawał mądrzeć. Wtedy pojawił się Geoffrey Hinton z zespołem, przebudowali algorytm i rewolucja ruszyła. Hinton dostał za to Nagrodę Nobla z fizyki dwa lata temu. Może znowu jesteśmy przed taką sytuacją? Jeszcze nie wiemy, czego nie wiemy, i czy za chwilę ktoś wymyśli algorytmy, które znacznie zwiększą efektywność AI bez brutalnej siły obliczeniowej” – mówił CTO Kanału Zero.

Tomasz Brzozowski, Apex IT

Także Tomasz Brzozowski wskazał na potencjał procesów optymalizacji. „Jestem przekonany, że będą one postępować i nauczymy się np. korzystać ze starszego sprzętu, obniżając wymagania. W zeszłym tygodniu nasz klient pochwalił się budową na własne potrzeby programu optymalizującego zużycie tokenów. Jest przy jego pomocy w stanie zejść do 60% na zapytaniach generujących im kod i wykonujących operacje. To wszystko pod ich kontrolą, zbudowane w ich środowisku” – powiedział Tomasz Brzozowski.


i geopolityka dolewają oliwy do ognia

Do dyskusji włączył się Jacek Chmiel, dyrektor Avenga Labs, który zwrócił uwagę na wątek rosnącej niepewności. „Krzywe wzrostu są bardzo rozległe i występują ogromne rozbieżności pomiędzy scenariuszami. Ciekawym przypadkiem jest prezes Anthropica, który nie zamówił odpowiednio dużo sprzętu. Przez chwilę mieliśmy sytuację, że Claude ograniczył limity i podniósł ceny – to był wyraz tej wiary we wzrost.

Jacek Chmiel, dyrektor Avenga Labs

W najbliższym czasie na pewno zaboli wszystkich stałe podnoszenie cen i zmniejszanie dostępnych limitów tokenów. Moje źródła z okolic Nvidii w Stanach mówią, że ceny mają wzrosnąć około dziesięciokrotnie, co miesiąc o około 10%, aż się zorientujemy, że jest dziesięć razy tyle. Już teraz w firmach pojawiają się nowe dylematy. Czy zwolnić firmowego „super-fana AI”, który zużywa 2000 euro miesięcznie na tokeny, czy ludzi, żeby uwolnić miejsce na jego tokeny?” – mówił Jacek Chmiel. Zwrócił także uwagę, aby w całej układance uwzględnić także aspekty geopolityczne. „Może zabrzmi to kontrowersyjnie, ale na końcu wygra ten, kto nie ma problemów z prądem i wodą, kto nie przejmuje się protestami – na dziś wygląda, że to Chiny. Dodajmy wątek Tajwanu: może właśnie kiedy rozmawiamy, Tajwan został już „przehandlowany” przez Amerykanów?” – pytał Jacek Chmiel.


Jaki będzie świat po kryzysie chipów?

Problemy z dostępnością chipów są także skorelowane z innymi zjawiskami. Najważniejszym z nich jest koncentracja miejsc wytwarzania wartości – na co zwrócił uwagę Sławomir Panasiuk. „Jeżeli hyperscalerzy będą koncentrować się w jednym kraju, a wszystkie gospodarki będą korzystały z tych samych kilku dostawców chmury i rozwiązań AI, to w pewnym momencie wszyscy staniemy się tylko użytkownikami. I będziemy zdani na to, kto i kiedy będzie chciał monetyzować swoją przewagę. Tego obawiam się bardziej niż bieżących problemów z dostępnością” – powiedział CIO GPW.

Podobne zdanie wyraził Artur Kamiński. „Dzisiejszy kryzys – a moim zdaniem jest on bardzo poważny i niepowtarzalny – tę sytuację jeszcze bardziej zaostrza i polaryzuje. I nie ma on nic wspólnego z historyczną bańką dotcomową. Bańka internetowa to był wzrost wyceny giełdowej, nadzieje inwestorów. Teraz rośnie capex — i ten capex rośnie za środki własne hyperscalerów. Oni z bieżącej działalności są w stanie sfinansować te zakupy. Żaden z nich się jeszcze nie zadłużył. To nie jest bańka, bo nie ma hype’u, który by powodował, że ktoś w coś uwierzył na wyrost. Oni wydają realne pieniądze, które zwiększają realną wycenę firm” – zauważył Artur Kamiński.

Robert Pławiak

Inny jeszcze aspekt wyróżniający obecną sytuację przytoczył Robert Pławiak. „Dzisiejszy kryzys jest inny, niże ten sprzed kilku lat. Tamten był popytowo-logistyczny: byliśmy nieprzygotowani na Czarnego Łabędzia. Teraz doświadczamy zmiany koncentracji produkcji. To nie kryzys popytowy, ale przesunięcie zdolności wytwórczych z komponentów „serwerowych” na komponenty obsługujące modele AI na poziomie nanometrycznym. To produkcja, którą ciężko przestawić jak produkcję mleka czy chleba; wytworzenie zdolności półprzewodnikowych to lata. Reasumując, mamy zmianę koncentracji, nie klasyczny kryzys. Mamy też otwarte pytanie o Tajwan. Nie wiadomo, czy obecne milczenie Chin to przypadek, czy nie, biorąc pod uwagę, że cała produkcja półprzewodnikowa to nie jest przestawienie taśmy produkcyjnej” – powiedział Robert Pławiak.

Jako Polska, jako Europa, walcząc o suwerenność cyfrową uzależnioną od pewnych wspólnych elementów, jesteśmy więc dziś na pozycji mniej uprzywilejowanej niż główni gracze, którzy dziś konsumują cały rynek.


Czy wracamy do scenariusza „IT as a Service”?

Scenariusza, w którym sześciu dostawców technologicznych wyczerpuje potrzeby całego rynku, oferując przetworzone usługi? Czy ten kryzys nie spowoduje zupełnie nowego algorytmu operacyjnego, nie tylko dla strategii AI, ale dla całej strategii technologicznej? I czy to będzie efekt trwały — że nauczymy się inaczej operować technologią?

„IT as a Service” brzmi jak technologiczny neokolonializm – 5-6 rozdawaczy przywileju zwanego przetwarzaniem. Jako człowiek, który drugą nogą żyje w świecie informacji niejawnej i bezpieczeństwa publicznego, podchodzę też z ostrożnością do sugestii „pro-chińskich”. Suwerenność cyfrowa nie musi oznaczać budowania muru. Oznacza racjonalne zarządzanie usługami, od których jesteśmy zależni” – powiedział Artur Kamiński. I dodał: „Nasz biznes jest dziś bardzo delikatny. Jeden ruch na rynku i mamy o czym dyskutować. Za 20 dni mogą przestać latać samoloty w Europie jeśli okaże się, że wszyscy kupują paliwo w jednym miejscu i tankowiec nie przepłynął. To jest analogia do tego, co nas czeka w IT. Pandemia nauczyła nas czegoś, chociaż chciałbym, żeby nauczyła więcej — bo o zarządzaniu łańcuchami dostaw zapomnieliśmy w ciągu trzech lat. Mam nadzieję, że ten kryzys nauczy nas zarządzać naszym bezpieczeństwem i niezależnością w bardziej świadomy sposób” – mówił Artur Kamiński.

„To rzeczywiście jest wyzwaniem większym niż AI samo w sobie. Poszliśmy bardzo daleko w automatyzacji i od tego nie ma odwrotu. Ale żeby skutecznie cokolwiek automatyzować, musimy mieć dane odpowiedniej jakości — czyste dane, odpowiednie wolumeny, znajomość procesów, umiejętność utrzymywania systemów. Przede wszystkim zaś — i to jest najbardziej brutalna miara — projekty, które robimy z AI, muszą mieć realny wpływ na P&L. Zawsze możemy powiedzieć, że nie mamy wpływu na P&L, ale wprowadziliśmy nowe technologie i się czegoś nauczyliśmy. Ale to trochę jak polska drużyna piłkarska, która po przegranym meczu mówi, że jest teraz mądrzejsza. Niezależnie od cen chipów i tokenów, musimy dużo skuteczniej realizować projekty pod kątem realnych zysków dla przedsiębiorstwa. To wychodzi daleko poza IT, to wyzwanie dla całego przedsiębiorstwa i całej gospodarki” – dodał Marek Łada.

Wróć na górę strony