Lewarowanie dual-use. Polska strategia w sektorze chipów

Spis treści

Spis treści

W debacie o przyszłości polskiej elektroniki termin „dual-use” stał się fundamentem modelu biznesowego dla rodzimych firm technologicznych. Wnioski ze spotkania Klubu CxO w CEZAMAT PW.

Podczas spotkania Klubu CxO w CEZAMAT PW eksperci zgodnie uznali, że projektowanie rozwiązań łączących wymogi sektora obronnego z potrzebami rynku cywilnego to najskuteczniejsza droga do zbudowania suwerenności technologicznej Polski.

Dual-use: wiarygodność i skala

Dla polskich startupów półprzewodnikowych dual-use to przede wszystkim przemyślana strategia rynkowa. Paweł Narczyk, CEO ChipCraft, zdefiniował ten model jako sposób na zrównoważenie rozwoju firmy. Jak mówił, rynek wojskowy i rynek kosmiczny dają wiarygodność, którą można przełożyć na relacje z rynkiem cywilnym, który z kolei daje odpowiednie wolumeny zamówień i zapewnia skalę działalności”.

ChipCraft rozwija uniwersalne platformy, które w zależności od konfiguracji mogą służyć bardzo różnym celom. Przykładem jest zbudowany przez firmę procesor, w którym klient ma pełną kontrolę kodów źródłowych. Może na tej bazie powstać procesor low-power stosowany w licznikach gazu i energii dla zastosowań w infrastrukturze krytycznej. Natomiast uzupełnione o moduły kryptograficzne – rozwiązanie jest do zastosowania w łączności wojskowej.

Nisze zamiast masowej produkcji

Arkadiusz Hruszowiec (CEZAMAT PW) przekonywał, że Polska musi szukać nisz, których nie zagospodarowali jeszcze globalni giganci. Dlatego nie powinniśmy konkurować z potentatami typu TSMC, lecz skupić się na aplikacjach, które „jesteśmy w stanie udźwignąć”.

Do takich należą zastosowania związane z wojskiem, np. amunicją programowalną. Z drugiej strony polskie firmy mogą dostarczać chipy w dowodach osobistych czy legitymacjach. Arkadiusz Hruszowiec podkreślił, że takie niszowe zastosowania pozwalają na budowanie lokalnej bazy know-how i talentów. W przyszłości umożliwi to ekspansję na trudniejsze rynki.

Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów technologii dual-use zaprezentowanych podczas spotkania jest system identyfikacji „swój-obcy” (IFF). Opracowała go firma ResQuant w ramach programu NATO Diana. Michał Andrzejczak (CTO ResQuant) wyjaśnił, że system ten rozwiązuje krytyczny problem ognia bratobójczego na Ukrainie, gdzie masowo wykorzystywane są drony.

Technologia ta ma jednak ogromny potencjał cywilny. Ten sam system mogą też wykorzystywać metropolie pod kątem rozwiązań Smart City i ochrony imprez masowych. Pozwala on zidentyfikować, czy dron pojawiający się nad stadionem jest nasz, czy jest to jednostka niezaufana. Rozwiązanie to może być również w przyszłości zaadaptowane do systemów vehicle-to-everything (V2X). Umożliwi im automatyczną i bezpieczną autentykację pojazdów wjeżdżających do określonych stref miejskich.

Bezpieczeństwo jako nowa waluta

Ciekawy kontekst historyczny do dyskusji o dual-use wniósł Sławomir Panasiuk (GPW). Wspomniał on swoje doświadczenia z lat 90., gdy jako oficer brał udział w wymianie poradzieckich komputerów w systemach naprowadzania artylerii w Polsce na rozwiązania własne, prostsze, ale kontrolowane przez nas. Obecnie wyzwaniem jest przeniesienie tego ducha na poziom nowoczesnych półprzewodników.

Adam Kowalczyk (Netia) sugerował, że państwo powinno stymulować ten rynek poprzez ukierunkowane zamówienia publiczne, np. w obszarze systemów dronowych. Powinniśmy inwestować w zdolności i umiejętność dostosowania się do wyzwań. Do tego potrzebujemy firm działających w Polsce i zamówień ze strony państwa.

Uczestnicy panelu zgodnie uznali, że technologie dual-use są odpowiedzią na rosnące zagrożenia geopolityczne i wymogi regulacyjne (takie jak NIS2 czy DORA). Jak podsumował Michał Andrzejczak, posiadanie całego łańcucha dostaw – od projektu po wykonanie w ramach bezpiecznych, europejskich fabryk – to jedyna droga do zapewnienia pełnej ochrony infrastruktury krytycznej przed cyberatakami i sabotażem.

Wróć na górę strony